Kilka faktów o geotermii
W ubiegły piątek w siedzibie Starostwa Powiatowego w Gnieźnie odbyła sie konferencja poświęcona kwestii geotermii. Urząd Miejski w Gnieźnie reprezentował na niej zastępca Prezydenta Miasta Gniezna, i były prezes miejskiej spółki PEC, Jarosław Grobelny.
O możlwiościach wykorzystania energii geotermalnej w Gnieźnie zapytała prezydenta Grobelnego Anna Dzionek, rzeczniczka prasowa Urzędu Miejskiego.
Anna Dzionek: Ostatnio zrobiło się głośno o geotermii, czy energia geotermalna to rzeczywiście nowy temat w Gnieźnie?
Jarosław Grobelny: Geotermia pojawia się co jakiś czas, jako coś szczególnie atrakcyjnego, a ostatnio nawet jako panaceum na problemy gnieźnian i sposób na ich dostanie życie. Natomiast geotermia to nic nowego ani w Polsce, bo pierwsza geotermia zaczęła tworzyć się z inicjatywy Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na Podhalu w 1993 roku, dzisiaj Geotermia Podhalańska, a historia pierwszych odwiertów sięga nawet 40 lat wstecz. Pierwsze przymiarki do geotermii w Gnieźnie to lata 90. ubiegłego wieku. Rozpoczął je ówczesny prezes PEC, Ryszard Malinowski, o czym świadczy korespondencja między PECem a miastem. Muszę przyznać, że kiedy obejmowałem funkcje Prezesa PEC w roku 2009 także dużą wagę w koncepcji funkcjonowania PEC przywiązywałem do geotermii, wskazując nawet dostępne wówczas źródła finansowania. Można powiedzieć, że geotermia w Gnieźnie analizowana jest w kontekście ciepłowniczym od ponad 20 lat.
AD: Czyli geotermia nie jest dla miejskiej spółki i dla miasta niczym nowym. Dlaczego w takim razie nie mamy w Gnieźnie jeszcze geotermii?
JG: Moim zdaniem przede wszystkim dlatego, że geotermia to ogromne koszty, które bez zewnętrznego wsparcia w żaden sposób nie przyczynią się do wytwarzania tańszej energii cieplnej, a wręcz przeciwnie. Wywindują cenę i wpędzą mieszkańców miasta w kłopoty. Po drugie, równie wielka jest niepewność, na którą nikt kto zdroworozsądkowo podchodzi do publicznych pieniędzy bez dogłębnych analiz nie może sobie pozwolić. Kiedy w 2009 z wielkim zapałem i można śmiało powiedzieć zauroczeniem geotermią zweryfikowałem swoją wiedzę z atlasami zasobów geotermalnych i korespondencją dotyczącą geotermii w PECu prowadzoną od 1997 roku, ostudził się mój zapał. Okazało się, że na głębokości około 2 tysięcy metrów, czyli na głębokości optymalnej z punktu widzenia kosztów i korzyści, a także ryzyka niepowodzenia przedsięwzięcia, spodziewana temperatura nie przekraczała średnio 65 stopni Celsjusza. Wówczas przy konieczności pokrycia kosztów także pierwszego odwiertu, który zawsze jest niepewny oraz dofinansowaniu do 40% kosztów kwalifikowalnych i maksymalnych kosztach projektu w zależności od programu wsparcia od 20 mln do maksymalnie 40 mln, spowodował, że nie podjęliśmy ryzyka. Wiele powodów do zastanowienia dawały wówczas problemy geotermii na Podhalu i w Stargardzie Szczecińskim.
AD: Ale dzisiaj słyszymy, że geotermia ma być preferowana, że pierwszy odwiert można dostać za darmo, że np. w Koninie uzyskano aż 97 stopni Celsjusza oraz że w Gnieźnie mamy też taką temperaturę. Czy dzisiaj jest większa szansa na geotermię w Gnieźnie?
JG: Powiedzieć i założyć można wszystko. Szczególnie jeśli nie bierze się za to odpowiedzialności. Temperaturę będzie można wskazać dopiero po dokonaniu odwiertu próbnego. Wówczas także określona zostanie wydajność i mineralizacja. Obecnie to tylko założenia i przypuszczenia, nie mające wiele wspólnego z twardymi faktami. Jedno jest pewne – w Koninie dowiercono się na głębokości 2660 m do złóż wody geotermalnej o temperaturze 97,5 stopnia Celsjusza, co daje na powierzchni temperaturę 92 stopnie. Pierwotnie miał być to otwór na głębokości 2400 m. To dobra temperatura, ale złoże ma wysoką mineralizację około 150 g na litr, co jest korzystne z punktu widzenia leczniczo- uzdrowiskowego, ale znacznie gorsze dla ciepłownictwa. Próbny otwór wiertniczy kosztował ponad 15 milionów złotych i został dofinansowany przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej tylko w 50%. Warto podkreślić, że prace związane z próbnym odwiertem w Koninie rozpoczęto w 2013 roku, a odwiert zakończono z końcem roku 2015. Zachęceni wynikami uzyskanymi w wyniku odwiertu próbnego przygotowano w Koninie projekt na blisko 45 mln, który przekładał się na 10 GJ możliwej do uzyskania energii cieplnej, pierwotnie teoretycznie zakładano 12 GJ. W 2017 roku złożono projekt o dofinansowanie w ramach działania 1.1.1 POIiŚ, Wsparcie inwestycji dotyczące wytwarzania energii z odnawialnych źródeł wraz z podłączeniem tych źródeł do sieci dystrybucyjnej. Możliwe do uzyskanie dofinansowanie to dla firmy z przeważającym kapitałem samorządowym, czyli takiej jak np. gnieźnieński PEC to 45%.
AD: Geotermia Konińska nie uzyskała jednak dofinansowania.
JG: Rzeczywiście. Nie tylko w Koninie, ale także a Podhalu i w Sochaczewie doznano wielkiego rozczarowania. Nie udzielono wsparcia w ramach działania 1.1.1 POIiŚ. Co gorsza, projekty nie uzyskały dofinansowania, ponieważ nie były zgodne z wymogami prawa ochrony środowiska. Jest to zupełnie niezrozumiałe dla środowiska ciepłowniczego. Warto jednak podkreślić, że od decyzji o odwiercie próbnym do przygotowania dokumentacji minęły cztery lata. Wszystko wskazuje, że mimo wydania 7,5 mln własnych środków i zaangażowania sporych środków na dokumentację, geotermia w Koninie powstanie nie wcześniej niż za kilka kolejnych lat, a w tym roku mija już ponad 5 lat od podjęcia decyzji o wykonaniu odwiertu próbnego.
AD: Co oznacza brak dofinansowania dla planowanej geotermii w Koninie oraz rozbudowy geotermii na Podhalu?
JG: Daje to dowód na to, że ostrożność z jaką w Gnieźnie podchodzimy do geotermii jest jak najbardziej wskazana. Biorąc pod uwagę powód nieudzielenia wsparcia na geotermię w ramach dedykowanego programu unijnego, wszystko wskazuje na to, że w obecnej perspektywie finansowej do 2020 roku nie uda się uzyskać dofinansowania. Nowa perspektywa, która startuje w 2020 roku da możliwość aplikowania najwcześniej w 2022, a może nawet patrząc na dotychczasowe doświadczenia w 2023 roku. Nie wiemy jednak jakie będą zasady. Wiemy, że ma być ograniczona intensywność pomocy czyli wielkość wsparcia, że dotacje mają być zastąpione niskooprocentowanymi pożyczkami, ale czy będzie wspierana geotermia? Tego dzisiaj nie wie nikt.
AD: To znaczy, że na terenie Gniezna nie można uzyskać temperatury ponad 90 stopni Celsjusza?
JG: Na terenie Gniezna można uzyskać temperaturę teoretycznie wyższą niż 90 stopni, bo im głębiej będziemy wiercili tym temperatura będzie wyższa. Ale nie ma pewności, że uzyskamy wodę o odpowiedniej wydajności i akceptowalnej mineralizacji. Nie wiadomo, czy w ogóle dowiercimy się do wody geotermalnej przy założeniu uzyskania określonej temperatury. Jednoznaczne stwierdzenie co do możliwości uzyskania temperatury wody geotermalnej w Gnieźnie powyżej 80 stopni jest jednak nieuprawnione. Można na pewno powiedzieć, że na głębokości około 2 tysięcy metrów otrzymamy 65 może 70 stopni Celsjusza, ale nie mamy żadnej pewności że na 2,5 tysiącach metrów otrzymamy temperaturę 80 – 90 stopni. Wszystkie założenia może zweryfikować jedynie odwiert, który rozwieje wszelkie wątpliwości. Do tego czasu wszystko to jedynie przypuszczenia.
AD: Zakładając, że udałoby się uzyskać wsparcie, jakie koszty musielibyśmy ponieść żeby wykorzystać geotermię do produkcji energii cieplnej i czy to prawda, że ciepło z geotermii mogłoby być kilka razy tańsze niż dzisiaj ciepło z PEC?
JG: Wszystko zależy co chcielibyśmy osiągnąć i do czego byśmy się dowiercili. Bo wbrew deklaracjom, wcale temperatura nie jest najważniejsze. Równie ważna jest wydajność. Przy temperaturze od 65 do 80 stopni, bo taką można byłoby pewnie uzyskać na powierzchni oraz przyjmując dobrą wydajność można byłoby z jednego kompletu odwiertów uzyskać moc na poziomie 5 do 7 GJ. To jest tyle, ile potrzebujemy u podstawy, czyli na potrzeby podgrzania ciepłej wody latem. Koszt inwestycji, która pozwoliłaby uzyskać taką energię to około 40 mln zł. Maksymalne dofinansowanie na poziomie 18 mln zł, czyli 22 mln trzeba byłoby dołożyć z kasy PEC. Pozostają jednak kotły, ludzie, zaplecze do produkcji energii cieplnej zimą na potrzeby centralnego ogrzewania. Obniżenie kosztów dla odbiorców znikome i trudne do określenia. Jeśli całość energii miała by być z geotermii to musielibyśmy uzyskać blisko 70 MW, koszt rzędu 250 mln zł. Maksymalne dofinansowanie na poziomie 15 mln Euro, powoduje że maksymalna dotacja byłaby na poziomie około 65 mln zł. Czyli 185 mln ze środków własnych PEC. Takie są liczby. I nie mówimy tutaj o rekreacji i lecznictwie geotermalnym, na które w Wielkopolsce nie ma w ogóle dotacji. Liczby są nieubłagane i dowodzą, że jeśli geotermia to raczej w opcji mini niż maksi, przy dostępnych dotacjach, których na ciepłownictwo geotermalne nie ma.
AD: A co z geotermią podhalańską tam ciepło jest podobno tańsze od ciepła w Gnieźnie?
JG: Być może. Każdy system ciepłowniczy jest różny i porównywanie nawet konwencjonalnych systemów ciepłowniczych w różnych miastach bywa złudne. Musimy pamiętać o tym, że początek geotermii podhalańskiej to rok 1993, a dzisiaj moc posiadana w całym kompleksie to około 60 GJ, czyli mniej niż potrzebujemy w Gnieźnie. Był to projekt NFOŚiGW, który przeznaczał na to przedsięwzięcie różne preferencyjne finansowanie, podobnie zresztą jak to miało miejsce w Toruniu, gdzie mimo przekazania blisko 60 mln zł pomocy państwa ciepło geotermalne jest droższe od tego z elektrociepłowni toruńskiej. Podobnie było w Uniejowie, gdzie bardzo mocno z kolei zaangażował się Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej z Łodzi. To są przykłady, do których nie ma co się porównywać, bo geotermia w Gnieźnie musiałaby być budowana na obecnie obowiązujących zasadach, czyli na dzień dzisiejszy z prawdopodobnym wsparciem na pierwszy odwiert i brakiem finansowania na zbudowanie ciepłowni geotermalnej.
AD: A jaką alternatywę dla geotermii w zakresie Odnawialnych Źródeł Energii ma PEC?
JG: PEC ma podpisany list intencyjny na dostawę biomasy i pracuje nad możliwością wytwarzania energii cieplnej u podstawy, czyli na potrzeby ciepłej wody właśnie z biomasy. Jest to sposób zeroemisyjny i przyjazny dla środowiska. I co ważne sprawdzony, pewny i znacznie tańszy, na które można uzyskać dofinansowanie.
AD: Czyli nie ma szans dla geotermii w Gnieźnie?
JG: Tego bym nie powiedział. Jeśli pojawią się analizy dające większą pewność uzyskania określonych temperatur i wydajności oraz odwierty badawcze będą rzeczywiście za darmo oraz będzie realna i długookresowa perspektywa finansowania budowania ciepłowni geotermalnych to jestem przekonany, że prezydent zaakceptuje plany PEC dotyczące podjęcia działań w tym zakresie. Dysponując publicznymi pieniędzmi nie można podejmować ryzyka, które może doprowadzić do poważnych perturbacji na rynku ciepła w Gnieźnie. Tak czy inaczej godne podkreślenia jest to, że PEC w sytuacji kiedy pojawiła się w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy informacja o możliwości uzyskania pełnego dofinansowania na pierwszy odwiert kontynuując prace analityczne trwające już ponad dwadzieścia lat wpisał do swoich planów rozwoju podjęcie prac w celu wykonania odwiertu próbnego i rozpoznania możliwości wykorzystania geotermii w systemie ciepłowniczym miasta Gniezna. Obecnie trwają już prace przygotowawcze polegające na określeniu zasad prowadzenia projektu w celu ograniczenia ryzyka. Prace mają między innymi odpowiedzieć, gdzie wiercić i na jaką głębokość, tak żeby z jak największą pewnością uzyskać możliwe najlepsze parametry a jednocześnie móc wykorzystać uzyskaną ewentualnie wodę geotermalną w gnieźnieńskim systemie ciepłowniczym. Szkoda tylko, że w ostatnich dniach mimo głośno wypowiadanych deklaracji o wsparciu dla geotermii, ciepłownicze projekty geotermalne nie mają szans na dofinansowanie. Można mieć tylko nadzieję, że rząd nie wycofa się także z pełnego finansowania pierwszego odwiertu. Bez tego podjęcie prac nad próbnym odwiertem byłoby postępowaniem bardzo nieodpowiedzialnym, szczególnie że są alternatywy dla geotermii.
Opublikowano: 15 października 2018 17:48
Kategoria: Aktualności
Wyświetleń: 1475